Jak przetrwać rozstanie?

Jednymi z najcięższych przeżyć w życiu każdego człowieka są niewątpliwie rozstania. I nie jest istotne czy żegnamy się z ukochaną osobą, zwierzęciem, miejscem czy rzeczą… każda strata jest bolesna, bardziej lub mniej, jednakże zawsze pozostawia ślad na duszy i w umyśle. Jak sobie poradzić z najbardziej nieprzyjemną, czyli stratą ukochanej osoby? Rozstanie, bo o nim mowa (pomijamy w tym miejscu takie wypadki losowe jak śmierć) zawsze jest trudnym przeżyciem dla człowieka. Skupimy się tutaj na decyzji podjętej przez jedną osobę, czyli na tzw. porzuceniu.

kartka.jpg

Porzucenie jest bardziej bolesne im więcej mamy wspomnień i spędzonych lat przy boku drugiej osoby, im bardziej ją kochamy i czujemy się z nią związani emocjonalnie i duchowo. Niejednokrotnie przyjaźnimy się z bliską nam osobą, dzielimy z nią smutki i radości, pomagamy w trudnych chwilach, spędzamy ze sobą czas i tworzymy intymność i swojego rodzaju własny świat. Dlatego ciężko nam zrozumieć decyzję o odejściu bliskiej nam osoby, szczególnie jeśli dotyczy ona wejścia w kolejny związek przez naszego dotychczasowego partnera. Bolesny jest to niestety temat, który pochłonął wiele ofiar i sprawił, że ludzie pod wpływem wielkich emocji ujawniają nietypowe dla siebie lub głęboko skrywane uczucia i zachowania. I każdy zachowuje się podczas rozstania inaczej - głośne krzyki, gniew, płacz, głęboki smutek, apatia, wyciszenie, wycofanie z życia, przygnębienie, a czasami depresja.

para.jpg

Uczucia wybuchają, skrywane żale wydostają się na powierzchnię i stanowią swojego rodzaju tarczę lub dzidę, którą ranimy jeszcze do niedawna ukochaną osobę. Czujemy się podle, brak nam motywacji do działania, reagujemy momentami dość dziwnie i nie dopuszczamy do siebie myśli o tym co się stało. Wciąż mając nadzieję, że ukochana osoba się opamięta i do nas wróci, prosząc o wybaczenie i przepraszając za pomyłkę. Jeśli nic takiego się nie dzieje, wpadamy w jeszcze większą rozpacz i ciężko nam się pozbierać. Nie możemy się na niczym skupić, nic nas nie cieszy, a jedyną rzeczą którą robimy w miarę dobrze jest sen i płacz (lub czasem bezsenność i brak łez) Pierwsze myśli po rozstaniu oczywiście dotyczą tego, że już nic nie będzie takie jak było, że nigdy nie będziemy tak szczęśliwi jak kiedyś i że nic dobrego już nas nie spotka. Koniec. Kropka - do końca życia będziemy już wiecznie nieszczęśliwi.

serce.jpg

Na całe szczęście wcale nie musi tak być. Oto kilka zasad, które pomogą, a na pewno ułatwią życie po rozstaniu. Trzeba podejść do tego jak do początku czegoś fantastycznego, jak do nowej przygody, jaką mamy okazję przeżyć i przede wszystkim skupić się na tym, że to nie koniec, a dopiero początek naszej drogi, bez względu na to ile mamy lat w metryce (a jak wiadomo mamy tyle lat na ile się czujemy)

serce1

Z pewnością słyszeliście o rozstaniach par, które były ze sobą przez wiele lat, nie tworząc niczego trwałego, czekając na nie wiadomo co i nie robiąc nic w kierunku rozwoju związku, które po rozstaniu odnajdują swoje drugie połowy i nie czekając długo pobierają się lub zakładają rodzinę. Lub o osobach, które w podeszłym wieku odnajdują się i spędzają jesień życia w ramionach bliskiej im osoby. Życie jest bowiem pełne niespodzianek i nigdy nie wiadomo co czeka za rogiem. Zatem co zrobić by przetrwać rozstanie? Oto kilka prostych rad, które ułatwią nam przetrwanie ciężkich chwil.

  1. Czas leczy rany - ta prosta sentencja ma w sobie dużo racji - czas uleczy rany Twojej duszy, tak samo jak leczy rany ciała. Potrzebujesz czasu by do siebie dojść, by ponownie uwierzyć w siebie, w swoją wartość i w to, że możesz kochać i być kochanym. Daj sobie czas - bardzo go potrzebujesz, niczego nie przyspieszaj.
  2. Przebacz drugiej osobie zdradę waszego związku, sobie wybacz błędy jakie w trakcie jego trwania popełniłeś, spraw, by Twój umysł oczyścił się ze złych emocji.
  3. Wycisz się, zacznij medytować, poświęć chwilę w ciągu dnia na niemyślenie o niczym, na relaksację.
  4. Zastanów się nad pozytywami całej sytuacji, może nie wszystko co dotyczy rozstania jest złe - masz więcej czasu dla siebie, możesz robić to na co masz ochotę bez oglądania się na drugą osobę, może coś przestało Cię krępować.
  5. Jeśli nie uprawiasz sportu, właśnie teraz zacznij - aktywność fizyczna poprawia samopoczucie, sprawia, że stajemy się dla innych, ale przede wszystkim dla siebie o wiele atrakcyjniejsi, ale również zdrowsi, pełni energii, a endorfiny jakie się wtedy wyzwalają, poprawiają nasz nastrój.
  6. Pomyśl o sobie jako o singlu, aktywnej osobie, która zwiedza świat w otoczeniu przyjaciół, jada w najlepszych restauracjach, czyta dobre książki, wychodzi wieczorami na miasto, uprawia sport, ma mnóstwo ciekawych hobby, dobrą, interesująca pracę i ciekawe życie - jeśli dotychczas tego nie doświadczyłeś, zacznij wizualizować. Wyobraź sobie siebie w takich sytuacjach, spraw, by mózg włączał te obrazy do codziennej rutyny.
  7. Podejdź do lustra i uśmiechnij się do siebie - szczerze, z radością jakbyś zobaczył dawno niewidzianego przyjaciela. Pokochaj siebie, tylko w ten sposób będziesz w stanie kochać innych i sam również doświadczysz miłości.
  8. Porozmawiaj z przyjacielem, bliską osobą, rodzicami, rodzeństwem, rodziną, którzy być może doradzą Ci, jeśli kiedykolwiek byli w podobnej sytuacji.
  9. Wyjdź z domu, daj się wyciągnąć na miasto lub spacer przyjaciółce, koledze czy komukolwiek innemu komu zależy na Twoim szczęściu i radosnym uśmiechu. Nie zamykaj się w domu - i chociaż z pewnością ciężko jest wydostać się z tego smutku, postaraj się chociaż na chwilę o nim zapomnieć. Wyjdź i chociaż spróbuj się pobawić. Muzyka, głośne rozmowy z pewnością odciągną Cię od rozpaczy na krótki czas, a to już prawdziwy sukces.
  10. Daj się zaprosić na randkę - jeśli masz taką okazję, umów się z zapraszającą Cię osobą, nawet jeśli to jednorazowe spotkanie, będziesz mieć pogląd na to, co dzieje, się w nowym dla Ciebie, randkowym świecie i dzięki temu być może wkrótce uda Ci się spotkać kogoś naprawdę odpowiedniego.
  11. Wypisz na kartce wszystkie denerwujące Cię wady Twojego byłego partnera. Być może okaże się, że było ich naprawdę dużo i nie pasowaliście do siebie.
  12. Postaraj się myśleć o rozstaniu, jako o doświadczeniu do kolekcji. O tym, że to doświadczenie nauczy Cię życia, że to po prostu kolejna lekcja, jaką musisz przejść, by wydorośleć, dojrzeć lub stać się lepszym człowiekiem.
  13. Zapomnij o nienawiści, o dramatyzowaniu, o zemście i o innych negatywnych emocjach. Pamiętaj, że to co wyślesz do innych, wróci do Ciebie ze zdwojoną mocą. Wysyłaj tylko pozytywne myśli. Najlepiej, byś chciał, by Twoja była miłość doświadczyła szczęścia, w końcu kiedyś byliście kochającą się parą i właśnie na tym Ci zależało. Niech tak pozostanie. Skoro nie możecie być szczęśliwi razem, bądźcie szczęśliwi osobno.
  14. Nie dzwoń do byłego partnera - niech i on za Tobą zatęskni (prawdopodobnie i tak mu Ciebie brakuje, chociaż może tego nie okazywać). Daj mu odczuć, co to znaczy pozostać porzuconym.
  15. Znajdź sobie hobby, rozwijaj się, naucz się nowego języka, idź na basen, popraw swoją kondycję, znajdź sobie jakiś ciekawy cel i dąż do niego. Poprawisz swoje samopoczucie, wzrośnie Twoja pewność siebie i po prostu się rozwiniesz. Zacznij robić to, co sprawia Ci przyjemność, a nie miałeś okazji tego robić będąc w związku. Być może było to coś, czego partner/partnerka po prostu Ci zabraniali.
  16. Obejrzyj w wesołym gronie dobrą i śmieszną komedię, nic tak nie poprawia nastroju jak salwy śmiechu w kinie lub przed telewizorem.
  17. Znajdź osobę, która Cię inspiruje, która pomimo ciężkich przeżyć doszła do czegoś w życiu i obecnie jest bardzo szczęśliwa. Przeczytaj jej życiorys, zainteresuj się tym, jak dochodziła do siebie po rozstaniu lub po prostu co robi, by cieszyć się życiem.
  18. Odnajdź w sobie radość, idź na samotny spacer, poczuj się dobrze w swoim towarzystwie, zaplanuj kolejny etap życia i ciesz się z odzyskanej wolności.

slonce.jpg

Pamiętaj, Twój smutek i żal nie będą trwały wiecznie, to nie nieuleczalna choroba, na którą nie odnaleziono leku. To po prostu nieszczęśliwy etap w życiu, z którego jest wyjście. Nie rzucaj się w nowy związek od razu, daj sobie czas, uspokój umysł, poznawaj nowych ludzi, zastanów się czego chcesz od życia, na czym Ci zależy i czego oczekujesz od nowego, potencjalnego partnera. Wybieraj mądrze, a z pewnością uda Ci się odnaleźć szczęście, którego szukasz. To naprawdę tylko kwestia czasu… piszę to z własnego doświadczenia…a po burzy zawsze wychodzi słońce.

fot. SXC

Komentarze: 34

  • a jak przełknąć to, gdy odrzuciła cię dziewczyna z twojej klasy w której jestes zadurzony po uszy? jak mam z nią przetrwać 3 lata do matury w jednej klasie patrząc się, jak ona smieje sie, zyje swoim zyciem i byc moze zakochuje w innym, podczas gdy ja cierpie niemiłosiernie przez odrzucenie mojej miłości? sam jestem w takiej sytuacji i nie wiem czy pic czy kłasc sie pod tramwaj bo nie wiem sam jak wytrzymam nastepne 3 lata przy jej obecności, jezeli ktos byl w takiej sytuacji i wie jak to przezyc, prosze o porade, kontakt pod thompson93@o2.pl lub gg 4852797

  • Na początku będzie to ciężkie, ale z dnia na dzień będzie coraz łatwiej, nie pokazuj w szkole że jesteś załamany, smutny, śmiej się (na początku nawet na siłę). Generalnie chodzi o to, żeby jej się wydawało, że jej decyzja cię nie załamała, jak będzie widziała że dobrze ci się żyje to ją trochę w dołku ściśnie i może sama zacznie żałować. Ale nie rób sobie nadziej, to bez sensu. Wiem doskonale że to bardzo ciężkie, ale jeśli czujesz taką potrzebę to wysmuć się, wypłacz przyjacielowi albo w samotności, w szkole nie pokazuj tego. Choć jestem nieco starsza to moje doświadczenie pokazuje że to dobra metoda. Narzeczony zostawił mnie, ja na początku płakałam, prosiłam, ale potem zaczełam się ładnie ubierać, wychodzić, po miesiącu sam mi powiedział że jest zazdrosny, przytulił się i powiedział że już chyba nie umie beze mnie żyć, niestety mu uległam, nasze ponowne szczęście trwało miesiąc, teraz znowu usłyszałam od niego parę przykrych rzeczy w tym również że nie chce ze mną być i wierz mi cierpię 100 razy bardziej niż poprzednio, bo przez ten miesiąc narobił mi sporych nadziei. Dlatego uważam że nie warto wracać, no chyba że ta druga osoba przez dłuższy czas się stara i udowadnia miłość.

  • niezaleznie od wieku boli tak samo… mnie po 6 latach zostawil, bo ma jakis kryzys emocjonalny, szkoda mi go, bo bardzo go kocham, ale jak wybaczyc? zuzyl i wyrzucil, po drodze oszukiwal i zaniedbywal. Niech ten czas szybciej leczy te rany. A najsmieszniejsze jest to cale piep..enie o przyjazni, ze skoro zwiazek nam nie wychodzi! Wyszedlby, gdybym nie walczyla o niego sama. Czuje sie jak frajerka, zaluje tylko ze zapominalam o sobie, zeby go uszczesliwic. Masz racje, nie warto wracac, mimo ze to bardzo kuszace i kojace. Tez pozwolilam mu wrocic i tez mnie zostawil po raz drugi, wiecej tego bledu nie popelnie! Tym razem wiem czego szukam i nie pozwole nikomu mnie lekcewazyc.

  • wszystk to bardzo madre tylko nie bardzo ma odnisienie w mojej syt. Maz zostawil mnie z dwojka malutkich dzieci, 6 miesiecy i 2 latka, bylismy razem 12 lat, 4 lata w malzenstwie. Odszedl z inna. Dla mnie to niec swiata :’(

  • wczoraj rozstalam sie z facetem po 3 latach zwiazku. nie uklkadalo nam sie sprzecznosc charakterow, ale wciaz mysle ze to ten z ktorym chce spedzic reszte zycia.nie zawsze bylo kolorowo jestem dosc wybuchowa on skryty w sobie czesto dochodzilo do rozmow o rozstaniu. Ma ktos jakis zloty środek? pomocy !!!

  • Zostałam zdradzona i dałam szansę. czekam teraz,aby z tej szansy skorzystał. Tylko jak przetrwać każdą minutę, która dłuży się w nieskończoność? Spotykam się z ludźmi, udaję szczęśliwą, uśmiecham się, uprawiam sport… ale nie udało mi się jeszcze ani razu oderwać od tego myśli.

  • Zostałam porzucona przez mężczyznę mojego życia. Byliśmy w zwiażku 5 lat. Za trzy miesiące miał byc ślub. Dostałam mail, że mnie zostawia, gdyż nie pasujemy do siebie… Mimo całej sytuacji bardzo go kocham i pragne do niego wrócic. Zdaję sobiejednak sprawę, że on mnie nie chce. Jak mam wytrzymac bez niego. Niestetz nie mam komu sie wzpaka. Jestem zlupelnie sama…

  • DO: Olka 12.02.2010 godz. 23:55
    Jakby nie było,dałaś drugą szansę i to też ważne.
    Ludzie powinni dostawać drugą szansę na to żeby się zmienić.
    DO: zosia samosia 22.02.2010 godz. 9:09
    Złoty środek każdy ma w swojej główce.Rozstanie to jeden ważny krok,ale drugi ważniejszy to jest taki czy osoby chcą się zmienić,czy podejmą próbę zmiany na lepsze. Wiadomo,że kochamy i to mocno,ale czasem sprzeczność charakterów nie pozwala być razem.Pytanie,czy te osoby podejmą trud bycia razem czy każde pójdzie swoją drogą szukać łatwego szczęścia?

  • A jak przetrwać , jak ma sie dwoje jeszcze niezbyt dużych dzieci mieszkanie na kredyt jeszcze 23 lata, brak opcji na podział , gdzie sie wyprowadzić , jak dalej żyć , jak jest sie w niego zapatrzonym przez 12 lat małżeństwa, a jemu w głowie tylko nocne ucieczki , spotkania z innymi kobietami, a ja cóż jak go nie ma nie moge jeść myśleć , uczyć sie spać , oddychać ,jedyne co sie zadręczam gdzie jest co robi i dlaczego tak strasznie mnie dręczy , bo świetnie o tym wie. Jak przestać kochać , jak zacząć być od nowa szczęśliwą jeżeli dodatkowo moja rodzina naciska żebym była siedziała ze względu na dzieci a ja wiem że moja kondycja psychiczna bez niego nie pozwala mi żyć i zająć sie dziećmi nie mówiąc już o kwestiach finansowych.
    Ja chce o nas walczyć , jemu chyba tak naprawde też zależy bo jak widzi smsa od kolegi który pisze di mnie “kotek” to wścieka sie strasznie, a pomimo to odpycha i odrzuca mnie.
    jestem już strasznym strzępkiem nerw i co gorsza nie potrafie sie zmobilizować do niczego.

  • Na początku będzie to ciężkie, ale z dnia na dzień będzie coraz łatwiej, nie pokazuj w szkole że jesteś załamany, smutny, śmiej się (na początku nawet na siłę). Generalnie chodzi o to, żeby jej się wydawało, że jej decyzja cię nie załamała, jak będzie widziała że dobrze ci się żyje to ją trochę w dołku ściśnie i może sama zacznie żałować. Ale nie rób sobie nadziej, to bez sensu. Wiem doskonale że to bardzo ciężkie, ale jeśli czujesz taką potrzebę to wysmuć się, wypłacz przyjacielowi albo w samotności, w szkole nie pokazuj tego. Choć jestem nieco starsza to moje doświadczenie pokazuje że to dobra metoda. Narzeczony zostawił mnie, ja na początku płakałam, prosiłam, ale potem zaczełam się ładnie ubierać, wychodzić, po miesiącu sam mi powiedział że jest zazdrosny, przytulił się i powiedział że już chyba nie umie beze mnie żyć, niestety mu uległam, nasze ponowne szczęście trwało miesiąc, teraz znowu usłyszałam od niego parę przykrych rzeczy w tym również że nie chce ze mną być i wierz mi cierpię 100 razy bardziej niż poprzednio, bo przez ten miesiąc narobił mi sporych nadziei. Dlatego uważam że nie warto wracać, no chyba że ta druga osoba przez dłuższy czas się stara i udowadnia miłość.
    +1

  • Ja rozstałam się z facetem, który przez półtora roku znęcał się nade mną psychicznie. Byłam kłębkiem nerwów, smutna przygnębiona. Teraz uwolniłam się od niego. Nadal bardzo go kocham i tęsknię, ale nie pozwolę się tak traktować. Nie można tkwić w chorych związkach. Życie ma się tylko jedno. A na pewno znajdzie sie mężczyzna, który będzie traktował mnie z szacunkiem i miłością. Nie marnujmy swojego życia i nie bójmy się czegoś zmienić. Na to nigdy nie jest za późno. Do Zagubiona: Wychowałam się w rozbitej rodzinie. Kiedy byłam bardzo chora mój ojciec zostawił moją mamę z dwójką malutkich dzieci. Nie miała gdzie się podziać, ale udało się jej wybrnąć z tej sytuacji. Poradziła sobie i teraz jest szczęśliwa. Rzuć go i nie przejmuj się niczym. Rodzina na pewno Ci pomoże. Pozdrawiam

  • Ja zostalem pozucony po ponad 5-cioletnim zwiazku. Codziennie na dobranoc bylo sakramentalne “kocham cie” po czym dzien pozniej juz bylo “nie kocham cie”. Najgorsze jest to ze wierze w to iz to bylo nieprzemyslane “chlapniecie” z tym “nie kocham cie”. Zdaje sobie spreawe ze mamy mega ciezkie charaktery ale mimo wszystko wierze w moc uczucia miedzy nami i zyje nadzieja ze wszystko sie ulozy. Po prostu jestem facetem dla ktorego milosc jest czyms najwazniejszym w zyciu. A moze sie oszukuje…..? Czas pokaze…..

  • Ja też przeżylam kryzys…a wlasciwie to nadal go przezywam. Zaczelo sie od tego ze mnie zostawil. Po prostu powiedzial, ze juz nie moze ze mna wytrzymac. Po miesiacu wrocilismy do siebie, gdyz oboje stwierdzilismy, ze nie umiemy bez siebie zyc. Przez pol roku jeszcze bylo idealnie. Wierzylam, ze tak bedzie zawsze, dal mi nadzieje, mowil ze jest szczesliwy. A potem mnie zdradzil. Poza tym, ze to zrobil, powiedzial jeszcze szczerze wiele niemilych slow. O tym, ze nigdy nie byl ze mna szczesliwy, ze nie znosi mojej rodziny, ogolnie ze udawal ze jest miedzy nami dobrze. Na drugi dzien wycofal sie z tego co powiadzial i prepraszal. Sama juz nie wiem co bylo prawda, a co nie. W koncu wybaczylam mu, ale nic juz nie jest takie jak bylo. Mam swiadomosc tego, ze to sie moze w kazdej chwili skonczyc, dlatego podchodze do tego dosc egoistycznie. Staram sie wykorzystac ten czas, kiedy jeszcze jestesmy razem (tj. nie cierpie tak bardzo) i przyzwyczajac sie do mysli, ze juz nie jestesmy razem. Nie robie mu awantur, nie wypominam, uspokoilam sie i staram sie nie interesowac niepotrzebnie tym co robi, robil, uniezalezniac od niego. Jest ciezko, ale wiem ze w ten sposob zaoszczedzam sobie bolu w przyszlosci. Powoli oswajac sie z tym, co ma nadejsc. Staram sie nie czekac wciaz na najgorsze, ale zyc tak, jakby to najgorsze juz nadeszlo. Staram sie zyc tak, jakbym byla sama, a jednoczesnie wiem, ze jeszcze sie nie rozstalismy. Moze jeszcze cos miedzy nami zmieni sie na lepsze, moze jeszcze bedziemy razem, a jesli nawet nie, to przynajmniej nie przezyje tego tak bardzo i tak strasznie jak za pierwszym razem.Staram sie zyc zgodnie z tymi zasadami, aby niczego potem nie zalowac, nie zalowac tego, ze dalam sie ograniczyc i byly rzeczy, na ktore nie moglam sobie pozwolic. . A moze i on dzieki temu zobaczy, ze jestem cos warta. Zazwyczaj dziewczyny zmieniaja sie po rozstaniu - moim zdaniem to blad,wtedy na pewno nie odzyskaja juz chlopaka, a w momencie kiedy sa jeszcze w zwiazku, ale przezywaja kryzys, jest jeszcze szansa. A jesli nawet sie nie uda, wtedy przynajmniej nie bedzie sie zalowalo tego, ze sie nie sprobowalo czegos zmienic. Bedzie latwiej zaczac wszystko od nowa. Jesli nawet on mnie teraz zostawi, chce zyc tak, aby wiedziec, ze zrobilam wsyzstko co moglam, aby ratowac nasz zwiazek, nie zaniedbalam sie i mam wysokie poczucie wlasnej wartosci.

  • Witam
    A mnie zostawił mój ukochany w drugim miesiącu ciąży,sam to dziecko zaplanował!jeszcze 2 tygodnie temu słyszalam kocham cie!a teraz nie chce mnie…ja jeszcze walcze o te milosc,chociaż powinnam się obudzić i zapomnieć.Powoli zaczynam rozumieć że może już nie ma dla nas nadzieji.a jak juz znika nadzieja,znika tez milosc i zostaje rozczarowanie…

  • Szczerze polecam… przeczytać książkę- „Kto zabrał mój ser?” S. Johnsona
    To tak naprawdę o nas wszystkich. Rozstanie z ukochaną osobą, to przecież nasz osobisty dramat- to przede wszystkim zmiana- zmiana naszego życia. A kto z nas lubi zmiany?… no właśnie.
    Książka nie raz pomogła mi w życiu, w różnych trudnych dla mnie sytacjach. pozdrawiam wszystkich i życzę dużo dobrego. = wiary w to, że po burzy wychodzi jednak słońce.

  • Witam! Zostałam zdradzona i zostawiona po 4 latach bycia razem. Planowaliśmy wspólną przyszłość :(Jak mam sobie z tym wszystkim poradzić najchętniej zeszłabym z tego świata:(((

  • Witam!W moim przypadku to ja rozstałam sie ze zwoim chłopakiem po 5 latach,mieszkalismy razem 3 lata,razem urzadzalismy nasze mieszkanko(jego mieszkanie),włozyłąm serce miało byc super,moze i przez jakis czas było ale dopadła nas rutyna ,nuda..
    ja energiczna ,pełna pomysłow,On ułozony,rozwazny z planami na przyszłosc..Przy nim czułam sie jak staruszka ktorej zycie juz upłyneło,było gdzies za mna.. Pomimo naszych rozmow,moich rozmow bo to był monolog nic sie nie zmieniło,stało w miejscu,byłam nieszczesliwa,powiedziałam koniec,nie chce dalej tak zyc.. Wyprowadziłam sie 2miesiace temu,wynajełam kawalerke,jestem sama i myslałam ze bede szczesliwsza ale… nie czuje sie szczesliwa,czuje pustke,zal,osamotnienie pomimo mam wspaniałych przyjacioł,rodzine ale ten smutek jest silniejszy,jestem w kropce nie wiem co dalej robic,wrocici czy czekac,chyba sie troche pogubiłam..

  • Witajcie zdradzeni, porzuceni, oszukani….
    Integruje sie z Wami.Po 5 latach, z czego 2 po zaręczynach usłyszałam,,kocham Cie ale do siebie nie pasujemy”.Głupszej, banalnej wymówki nie słyszalam.Przezyłam depresje, przestałam jeść i gdybym tylko miala odwagę, skonczyłabym swoje zycie…..Ale hola hola….po pierwsze brak mi odwagi ( chwała Bogu) po drugie nikt, nikt nie jest wart tego, żeby odbierac sobie przez niego życie, po trzecie ,,kto mieczem wojuje ten od miecza ginie” po czwarte,,jesli on był taki głupi żeby odejść, Ty bądż na tyle mądra, zeby mu na to pozwolic” po piate: pamietajcie, ludzie sie nie zmieniają,jesli ktos zdradza raz, zrobi to następny-wiec nie wiem czy dawanie szansy ma sens….rozbita i sklejona szklanka zawsze bedzie przeciekała…..zawsze bedzie tylko sklejona szklanką …po szóste: czas leczy rany.mineło poł roku poznałam nowego, NORMALNEGO faceta ( choć przez internet) nigdy nie myslałam z ebede potrafiła zapomniec o narzeczonym, a jednak….
    Życie daje nam lekcje, po coś…. ,,jesli iskrę wiary masz, potrafisz wstać”

  • Witam wszystkich. I odrazu kieruje do was pytanie, co ja moge zrobic. poznałem wspaniałą kobietę, miała cudowną cureczkę juz, byliśmy ze soba szczesliwi, a czas spedzony razem, kazda godzina była jak sekunda, mielismy podobne zainteresowania, myslelismy tak samo, a po pewnym czasie potrafilismy kończyc po sobie zdania, jednym słowem rozumielismy sie bez słów, było super, jednak chyba nie do końca. Po jakims czasie pojawił sie ojciec cureczki, nachodził, dzwonił błagał o powrot, po pewnym czasie nasz kontakt zaczoł sie psuc. a ona zamieszkała z nim, nie wiem tylko co zrobiłem nietak, bo z tego co mi wszyscy opowiadali, to z niego straszny dran, był ja krzyczał i urzadzał awantury z byle powodu. prosze pomóżcie nie wiem co mam robic z tym i co robic ze soba, odechciewa mi sie zyc, 25009566 to gg jakby ktos chcial pogadac

  • Witam wszystkich. I odrazu kieruje do was pytanie, co ja moge zrobic. poznałem wspaniałą kobietę, miała cudowną cureczkę juz, byliśmy ze soba szczesliwi, a czas spedzony razem, kazda godzina była jak sekunda, mielismy podobne zainteresowania, myslelismy tak samo, a po pewnym czasie potrafilismy kończyc po sobie zdania, jednym słowem rozumielismy sie bez słów, było super, jednak chyba nie do końca. Po jakims czasie pojawił sie ojciec cureczki, nachodził, dzwonił błagał o powrot, po pewnym czasie nasz kontakt zaczoł sie psuc. a ona zamieszkała z nim, nie wiem tylko co zrobiłem nietak, bo z tego co mi wszyscy opowiadali, to z niego straszny dran, bił ja, krzyczał i urzadzał awantury z byle powodu. prosze pomóżcie nie wiem co mam robic z tym i co robic ze soba, odechciewa mi sie zyc, 25009566 to gg jakby ktos chcial pogadac

  • Ja jestem w trakcie rozstania i to ja chcę odejść mimo to, że bardzo go kocham, ale widzę że się ze mną męczy. Mam zamiar wyjechać na dłuższy okres czasu, by nabrać pewności siebie. Jednak on nie chce, żebym wyjechała, więc dałam jedno ultimatum jeśli chce być ze mną niech wymyśli coś co pokaże nam że potrafimy być razem, dogadywać się i kochać. Mimo to skorzystam ze wszystkich rad powyżej świetne proste pomysły, które pokażą mojemu partnerowi jak i mi że jestem warta najlepszego. dzięki za artykuł.

  • Jeśli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci - jest Twoje. Jeśli nie- Twoje nigdy nie było.

  • a mnie właśnie zostawił facet po 13 latach wspólnego życia najpierw zdradził mnie z naszą koleżanką, ja mu wybaczyłam a po dwuch tygodędzie latałniach powiedział mi że nie jestem jakąś księżniczką za któą on będzie latał,wszystko wisi na jednym włosku sama nie wiem co mam robić z jednej strony nadal go kocham z innej to on zawinił i powinien pokazać że mu zależy,niewiem co mam robić?

  • ZAGUBIONA.
    jestes jego wlasnoscia,a zdadzac to on moze! nie TY
    i tak mu na tobie zalezy.

  • kleo ! czekam na to….masez racje.

  • Gosiu jak to mowia jak ktos ma mnie w d…e to ja na niego s..m

  • a jak przezyc takie rozstanie na pewien czas? klocilismy sie i od pewnego czasu nie dogadywalismy. nie pasowalo jej to, ze czasem nie bylem facetem. wiem to glupie.:-( ja i moja dziewczyna postanowilismy od siebie odpoczac przez jakis czas. czy jest mozliwe, ze wszystko sie potym czasie ulozy, co moge zrobic? powiedziala mi, ze mnie kocha, a ja kocham ja i chcialbym zeby do mnie wrocila. prosze Was o pomoc.

  • nie wiem kto napisal te rady ale jestem mu nizmirenie wdzieczna. przyszlam do domu tak zalamana, ze musialam sobie walnac piwo. moj zwiazek byl toksyczny jak cholera. kocham go i jednoczesnie nienawidze. po prostu wytrzymalismy ze soba tylko rok. ja rzucalam go przy byle okazji i bylam agresywna jak cholera. marudzilam, rznelam ksiezniczke itd. ale nie bez powodu. robilam glupoty, ze zeby bola, no to w koncu dal se spokoj.najbardziej mnie boli to ze juz nie moge miec nadzieji, bo on powiedzial ze kocha ale nie moze ze mna byc. myslalam ze to cos znaczy, ale juz teraz wiem ze nie. najgorsze jest to, ze sama tego chcialam bo mnie wykanczal. zadne nasze spotkanie nie obylo sie bez jazd, ktore on zaczynal. z jednej strony mnie zniszczyl a z drugiej duzo nauczyl o mnie samej. okazalo sie ze niezla ze mnie jedza:) ale nie znosze gdy mi ktos zarzuca ze mam do cholery za duzy dekolt!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • By lam z facetem prawie 5 lat a teraz nagle wszystko sie skonczylo,nie bylo miedzy nami sielanki ale tez nie bylo zle. myslalam ze przemysli pare spraw i bedzie ok ale okazalo sie ze jest juz w nowym związku z moim wrogiem ,nie wiem co mam juz ze soba zrobic:( strasznie jest mi ciezko:(

  • Moja historia jest podobna do Waszych jednak mój związek trwał prawie 9 lat. To bardzo długo…Rozstawaliśmy sie średnio 4 razy w roku./ona miała taką asadę że jak coś było nie tak to musiała się ze mną rozstać-zero kompromisu. Była dla mnie całym światem,pokochałem jej dziecko z poprzedniego związku. Zyliśmy czasem zgodnie a czasem sie kłóciliśmy,jak wszyscy.Kiedy mnie zostawiała , moje życie stawało sie koszmarem(tabletki,nieprzespane noce,brak checi do życia). zawsze po takim rozstaniu potrafiłem ją przekonać do powrotu…i tak przez 9 lat. Przed świętami 2011 niestety nie udało mi się jej przekonać do powrotu i po raz pierwszy w zyciu usłyszałem ze ona nie chce ze mną żyć i chyba najgorsze co można usłyszeć ” nie kocham cie”. To był dla mnie cios. Cały grudzień,świeta,sylwestra przesiedziałem sam w domu.to był prawdziwy koszmar.nieprzespane noce i tabletki./myśle że tym razem zostawiła mnie raz na zawsze. Dziecko ktore pokochałem jak swoje - nie moge go nawet zobaczyć. Z nią straciłem wszystko-była dla mnie całym światem . Jak ułożyć sobie życie na nowo kiedy tak bardzo sie za kimś tęski. Nie wierze w te wypowiedzi że to minie,że przejdzie i że jakoś się ułoży. Myślę że to cierpienie będzie do końca życia…/kiedy było miedzy nami dobrze dawałem z siebie wszystko. wczasy , wyjazdy , wszystko co chciała…wszystkie zdjęcia , wspomnienia i przezycia dotyczą jej….nie potrafię zapomnieć i żyć bez niej….co robić? jak się wyleczyć???help

  • Czytam, czytam…..i jakbym swoje emocje opisywała….życie straciło dla mnie sens, nie śpię, nie jem, nie mogę się na niczym skupić…..w moim domu dramat….mój mąż zostawił mnie po 12 latch małżeństwa i prawie 20 latch związku…..zrobił to w Święta.Nie interesuje go że mamy 2 kilkuletnich dzieci, że ja go kocham, że rozwala mi cały świat……o zobowiązaniach kredytowych i moim braku pracy nawet nie wspominam…..a jak to wszystko wytłumaczył……wcale….wyniósł sie i tyle……podobno coś w nim pękło……chyba raczej się ujawniło…egoizm, brak miłości i szacunku do własnej rodziny. I jak tu wierzyć,że miłość istnieje….że warto oddać komuś swoje serce i całego siebie….jak tak z dnia na dzień przekreśla całe twoje życie i wszystko w co wierzyłeś, że jest najważniejsze, jest sensem istnienia…..jak??? Najgorsze jest to że chciałabym żeby wrócił….a tak strasznie źle się zachował, że powinnam go olać….ale nie potrafię, chcę żeby wrócił i mnie przytulił…..nie wiem jak mam zajmować się dziećmi skoro sama nie mogę funkcjonować normalnie…..jak mu to powiedziałm to stwierdził,że go obwiniam a on ma dość pretensji…..a kogo mam obwiniać…..on wszystko olał i się zmył….a ja ponoszę tego konsekwencje….koszmar

  • Tim…..nawet nie wiesz ile bym dala by kochana osoba tak myślała jak ty….

  • Hej Julia. Zdaje sobie sprawę że każdy chce być szczęśliwy , ale najgorsze niebezpieczeństwo w życiu to chyba nieszczęśliwa miłość.Jak daleko nie zaszlibyśmy w pracy czy innych dziedzinach życia , z daną osobą odchodzi wszystko razem z chęcią życia. ALE… Koleżanka ’sara’ ma chyba jeszcze gorzej ode mnie bo została sama z dziećmi i nie ma pracy . Zastanawia mnie jedno….jak człowiek drugiemu człowiekowi może zafundować takie piekło….

  • Rozstaliśmy się po 4 latach związku. W sumie to było tak, że kłóiciliśmy się, było sporo w nas różnic. Ale jesteśmy młodzi 22 lata. Sporo błędów było po mojej stronie, bo nie akceptowałam wielu jego wad, czy pasji. On zaczął wychodzić na imprezy 2 razy w tygodniu, zmienił się, już nie był taki czuły, ja też przestałam okazywać miłość. A teraz po 2 tygodniach od rozstania jest z inną dziewczyną, chociaż traktuje ją dość dziwnie. Chciałabym żeby do mnie wrócił, ale mówi że już mu nie zależy. Jeszcze 2 tygodnie temu mu zależało, był zazdrosny. Czy jest szansa walczyć, skoro on odpiera każdą moją próbę walki o niego. Teraz wiem, że go kocham, ale on się tak zmienił, stał się imprezowy, zaczął podrywać kobiety w klubach, stał się arogancki, zaczął palić i codziennie wypijać piwko.